piątek, 13 czerwca 2014

Non Stop

Nie potrafię się wypowiedzieć na temat tego filmu. 
Liam Neeson zagrał na prawdę bardzo dobrze, jednak cała akcja. 
Już mówię, nad czym znowu marudzę. 

Pierwsze 90 minut filmu - ojojoj! Świetny scenariusz, nagranie, kurde wszystko cud - miód i malina!
Cała akcja trzyma w napięciu, wszyscy się głowią, jaka będzie następna podpowiedź, co ten 'terrorysta' zrobi. 

Kto. Nim. Jest.

Nie powiem wam, kto nim jest. Jednak powiem, że ostatnie 15 minut filmu to było czyste dno. 
Tak jakby wszystkim nagle odechciało się grać i robili to na odwal się. Sam Neeson chyba się już nudził. I ta strzelanina i to przesłodzone duo - dziewczynka i Bill. Uważam, że nie był to potrzebny wątek. Temat wstążki i strachu - okej, jednak jedna z ostatnich scen była niepotrzebna. Po prostu.

Nie wiem co mam powiedzieć. Dosłownie. 

Nawet nie ocenie, bo nie wiem jak. W mojej głowie jeszcze jest mętlik. 

A co wy sądzicie o tym filmie?

niedziela, 8 czerwca 2014

Thor: Mroczny Świat

Musicie wybaczyć wczorajszy brak postu, jednak byłam od 13 na festiwalu, a potem do 23 na koncercie Afromental. Kiedyś ich uwielbiałam za Radio Song etc. Nie wyobrażacie sobie jaka energia jest na tym koncercie!
Ten oto film oglądałam podczas maratonu Multikina i była to premiera. Nie wiem czy była po prostu śpiąca (4-5 nad ranem) czy nie spodobał mi się. Tzn. były takie przejścia, które mnie rozbudzały, ale podobał mi się wątek tego czasu (nie chce spoilerować). No i oczywiście Loki - moja miłość, jednak nie zapominajmy o moim crushu - Thorze. Takie zdezorientowany szczeniaczek. Jeśli miałabym podzielić ten film na części to spodobałby mi się, ale tak wszystko razem w jednym - nie. Nie mam pojęcia czemu. Jeśli mi się coś podoba to to czuję, a gdy nie to to wiem. 

Nie jestem pewna czy wam go polecić czy nie, spróbujcie i powiedzcie co sądzicie!

sobota, 31 maja 2014

Czarownica

Wczoraj odbyła się premiera tego filmu, a ja go obejrzałam odrobinkę wcześniej.

Miałam przyjemność uczestniczyć w przedpremierzę tego filmu. Ja oczywiście wolę napisy, bo lubię słyszeć głoś aktorów, jednak zniosłam dubbing. 

Nie chcę spoilerować/zdradzać fabuły, tylko na prawdę bardzo chce wam go polecić. Troszkę humoru, troszkę czarów i odrobinę na prawdę fajnych momentów. Muszę także przyznać, że cała charakteryzacja Angeliny czy też to jak dobrze zagrała w tym filmie... po prostu Ah. Byłam tak pozytywnie zaskoczona. Ja osobiście uwielbiam czasami obejrzeć takie disneyowskie bajki i po prostu się pośmiać. Czasem nie potrzeba żadnego super mądrego filmu, tylko wystarczy taki mały przyjemny zapychacz czasu. 

Weźcie rodzeństwo, swoje dziecko czy też nawet idzćie sami na ten film, bo na serio - warto.

9/10
A jak wam się podobał ten film?

sobota, 24 maja 2014

Pan od muzyki

Jest to film, który oglądałam na zastępstwie w szkole. Skończyliśmy na początku, a ja wróciłam do domu i od razu go odszukałam i dokończyłam. Jedyne co mogę powiedzieć to.. bardzo ładny film. Mówię tu o całokształcie. Nagranie i ucharakteryzowanie dzieci i miejsca było fantastyczne. Cała akcja rozgrywa się w domu dla trudnych lub osieroconych chłopców. Jest sporo śmiechu, smutku i pyskowania. Nowy wychowawca, jako pierwszy daję radę okiełznać dzieciaki i zmienia ich na lepsze. Wszystko za pomocą muzyki. 

Nie chcę wam zdradzać więcej, bo to byłby grzech przeciw tej produkcji. Moim zdaniem każdy powinien ją zobaczyć i wsłuchać się w ścieżkę dźwiękową, która siedzi mi w głowie do dziś!

A co wy sądzicie o tym filmie?


Jak zauważyliście - nie było mnie cały miesiąc. Przychodzę na spowiedź... 

Wiem, miałam pisać codziennie. Ale czy wy widzicie co się dzieję za oknem? Tak pięknie, tak ciepło. Nie mogę siedzieć przy komputerze, bo wariuję. + jakikolwiek brak inspiracji czy pomysłu. 

Mam pomysł - choruję. Każdy z was był chory. Jak ja jestem chora to zazwyczaj gram w simsy, oglądam telewizję bądź śpię. Unikam internetu jak ognia, bo wiem, że jak zobaczę jak moi zdrowi znajomi się bawią to się wkurzę i po cudownym humorze. Jestem zdrowa, brak inspiracji, brak internetu. Mojej kochanej mamie dziękuję za wykupienie szybszego internetu, który nie działał przez ponad tydzień. Uśmiałam się jak nigdy, bo wraca z pracy zadowolona, że teraz będzie mogła częściej pracować w domu, a tu dupa blada. Wczoraj bodajże WiFi wróciło do żywych i postanowiłam, że coś napiszę. Wypadałoby. 

Może to i lepiej, może dla niektórych gorzej, ale notki pojawiać się będą raz w tygodniu w soboty. 
Chcę spędzić czas na świeżym powietrzu i was do tego też zachęcam! 
Filmy i seriale oglądajcie podczas burzowych dni!

sobota, 3 maja 2014

2x01 Devious Maids

Recenzja może zawierać Spoilery zdradzające treść serialu. 

Na tym blogu możecie na pewno znaleźć recenzję pierwszego odcinka serialu Devious Maids. Postanowiłam, że pierwszy drugiego sezonu, także się tu znajdzie. 

Nie ma co, nie rozpisałam się wtedy. Jednak pozwolę sobie zaktualizować tamtą recenzję. Wspomniałam tam o mojej zasadzie "PO" (Pilotowy/Pierwszy Odcinek [tylko pierwszy sezon]). W mojej głowie, gdy powstaje serial, scenarzyści oraz producenci mają wizję jak to wszystko będzie wyglądać. Pierwszy odcinek jest robiony pod załogę i ich zachcianki. Jednak z kolejnymi odcinkami, chyba ktoś tam czyta opinię widzów i zmieniają troszeczkę kierunek, w którym serial podąża, bądź zmieniają odrobinkę bohaterów. Nie wiem czy tak jest na prawdę, ja tak sobie wymyśliłam. Jednak moja teoria bardzo często się sprawdza. Tamten odcinek troszeczkę wybiegł poza moją zasadę i mnie zachwycił. Zachęcał do oglądania, bez narzekania. Pierwszy sezon minął szybko, na drugi się musiałam naczekać. 

Pierwszy odcinek drugiego sezonu, także mnie zachwycił. Nie ustawiałam poprzeczki ani za nisko, ani za wysoko. Znałam standard tego serialu i wiedziałam czego się mogę spodziewać. Pomimo tego, że byłam świadoma jak rozwijał się serial i na jakim etapie jest teraz, oglądałam ten odcinek bardzo zachwycona. Ujrzałam kilku nowych bohaterów, trochę już tajemnic i przede wszystkim nowy punkt kulminacyjny - ataki na domy Beverly Hills w stylu Robin Hood'a. Dobry pomysł? Pożyjemy, zobaczymy. Myślę, że serial da radę, a może nawet nas bardzo zaskoczy. 

A co wy sądzicie o tym serialu? 

Wiem, przepraszam, nie było kilku notek. Jednak ostatnio bardzo tracę chęć na siedzenie przy komputerze i spędzam ten czas z rodziną i znajomymi. Zrobię kilka notek roboczych i postaram się je wam wrzucać codziennie zgodnie z obietnicą :)

środa, 30 kwietnia 2014

Superman (1978)

Ja, osoba zakochana w superbohaterach etc. Dopiero obejrzałam supermana. Wstyd mi. 

Na wstępie wspominam, że nie nienawidzę Lois za to, że mi zabiera Clarka/Supermana, tylko za to jak fatalną postacią jest dla tej produkcji. Podczas gdy moje komiksy z Supermanem są wysyłane z antykwariatu, a ja nie mam możliwości się z nim jeszcze inaczej poznać, łapię się za serię filmów. A co tam! Zaszaleję. To była jedna z lepszych decyzji w moim życiu. Ten film zmienił całkowicie moje postrzeganie, na bajki animowane ze Spidermanem, Supermanem, Hulkiem etc., które oglądałam w dzieciństwie. Cóż za cudo! Nie potrafię dokładnie powiedzieć co mi się podobało w tym filmie. To po prostu jest niedoopisania. Nie potrafię sobie wyobrazić jak mogłam żyć bez wiedzy, że obejrzałam ten film. Wiem, głupio to brzmi, ale ta produkcja została moją klasyką, którą wielbię. 

Gdy czytasz tą recenzję, pewnie myślisz, ale co może być takiego super w facetowi w czerwonych gaciach. Sama myśl, że ktoś jeszcze powrócił do tego śmiesznego filmu, jest wręcz dziwna. Słabe efekty specjalne, które dodają temu dziełu "tego czegoś", kiedyś były niesamowitą pracą. Ja osobiście uważam, że pomimo banalnego scenariusza, to film jest na prawdę warty polecenia. Możnaby pośmiać się z niektórych bardzo sztucznych momentów, czy faktu, że w Metropolis, nikt nie połączył Clarka z Supermanem. Temu w rajtuzach, maski czy jakakolwiek możliwość zakrycia twarzy jest obca. No błagam... Okulary? No tak, zapomniałam, jeszcze ten loczek niemowlęcy haha. 

Polemizowałabym bardzo na temat zachowanie bohaLOISterów, bo niektórzy aktorzy odgrywają swoje roLOISle słabo i sztucznie. Ja rozumiem, że to jest film, któremu blisko do czterdziestki, jednak fakt, że Lois (kto by się spodziewał, że ją wezmę jako przykład) jest wpatrzona w Supermana, a nie Clarka, bardzo mnie zaskakuje i w pewnym momencie także wkurza. Halo, stara, dwa ciacha, a ty wybierasz to, które ci ucieka sprzed nosa kiedy tylko może? Nie wiem czy to było tak specjalnie, ale bardzo mnie to drażniło. 

Musimy też zwrócić uwagę na muzykę, zrobioną przez pana X, którego imienia teraz wam nie zdradzę, bo piszę to szybciutko na żywca, jednak ta cała piosenka początkowa do dziś mi siedzi w głowie na lekcjach. 

ARCYDZIEŁO!

Wiem, że się rozpisałam, ale o tym filmie nie dało się powiedziec mniej słów. I tak kilka linijek ucięłam, bo doszłam do wniosku, że was zamęcze. 

Mam dla was recenzję kolejnych filmów z rodu Saga Supermana. Chcecie? :) 

A co wy sądzicie o tym filmie?



wtorek, 29 kwietnia 2014

Diabeł ubiera się u Prady

Nie jest to najnowszy film, jednak myślę, że każdy go widział. Dziewczyna poszukuje pracy, znajduje ją, wmawia sobie, że to chwilowe, zaczyna wielbić tą pracę, zmienia się, bla, bla, bla... Bardzo przewidywalny, jednak dla niektórych wręcz kultowy. Czym jest ta opinia spowodowana? Zapewne obsadą. Meryl Streep - trzykrotna laureatka Oscara wraz z Anne Hathaway jednokrotna laureatka Oscara. Film pochodzi z 2006 roku. Minęło prawie 8 lat od premiery, a jednak nadal się o nim od czasu do czasu mówi. Oceniam film na bardzo dobry, jednak nie genialny. Kolejna komedia romantyczna, rzekomo z odrobinką dramatu. Przyjemne na wakacje czy na jakiś babski wieczór. Pośmiać się można z odrobinę niezdarnej głównej bohaterki. Film wzbudza emocje tak silne, że sama miałam ochotę zacząć jakąś karierę dziennikarską w stronę mody. Kto wie, kto wie... 

Jak mówiłam, film niestety jest przewidywalny. Momentami nudny, momentami bardzo ciekawy. Mogę go spokojnie nazwać jednym z TVNowskich filmów do powtarzania w kółko, jednak nie jest z nim źle. 

A wy co sądzicie o tym filmie?

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Szefowie wrogowie

Kolejny film z Aniston. Przypadek? Nie! Moje zamiłowanie do komedii z nią! :)

Kolejny z tych bardziej wulgarnych filmów. Jednak nie powiem, że się nie uśmiałam, bo bardzo bym skłamała. Prawda jest taka, że brzuch mnie bolał ze śmiechu. Może dlatego, że mam denne poczucie humoru. Albo opiera się na sarkaźmie, albo jest niesamowicie tępe. Cóż... Możemy też poruszyć fakt iż gra tam J. Bateman, którego bardzo lubię w wielu produkcjach ze względu na to coś w oku. Gdy ujrzałam pana Jasona numer 2, to się ucieszyłam, bo tego aktora także lubię. W filmie jest całkiem sporo przekleństw i poddekstów, ale niestety żyjemy w czasach gdy takie są komedie. A może to po prostu moje szczęście do wybierania filmów. W każdym bądź razie, mam co do neigo mieszane uczucia. Niby się uśmiałam, ale nie polecam go jakoś bardzo szczególnie, bo nic nie wnosi. Dosłownie. Ale tak to jest z komediami. Nie mam pojęcia. 

A wy co sądzicie o tym filmie?

Nie komentujmy faktu, że wczoraj zapomniałam dodać notki. Dziś będą dwie haha!(:

niedziela, 27 kwietnia 2014

Kobiety pragną bardziej

"Nie mam pojęcia czemu ten film mi się aż tak podoba. Przecież to jest zwykła komedia romantyczna!"
To było pierwsze zdanie jakie mi przyszło na myśl gdy zaczęłam pisać ten post. Jednak doszłam do wniosku, że powinniśmy poświęcić chwileczkę aby oswoić się z faktem, iż ten film w obsadzie ma większość moich ulubionych aktorów komediowych. O zjawiskowej Jennifer Aniston gadam ciągle, Bradley Cooper to mój 30+ Celebrity Crush, a Ginnie Goodwin uwielbiam z Once Upon a Time. Justin Long to taki śmieszek, którego najbardziej kojarzę z "Accepted", Scarlett wielbię za tą grę aktorską, bo jest świetna, a Drew to chyba każdy lubi chociaż w jednym filmie. Cała ta produkcja to kolejna komedia romantyczna polegająca na odnajdywaniu swojej prawdziwej miłości. To ja czy ten film ma inną fabułę niż każdy inny? Może byłam przymulona, ale na początku na prawdę nie miałam pojęcia jak się reszta potoczy. Albo to po prostu ilość bohaterów sprawiła, że przestałam racjonalnie myśleć i analizować. Nie mam pojęcia. Wiem tylko, że ten film mi się spodobał i pomimo tego, że na razie się nie zapowiada, to kiedyś na pewno obejrzę go po raz kolejny. Jeśli ktoś nie lubi zwyczajnych słodkich produkcji to nie polecam, ale ja lubię takie miłosne rzeczy, bo wiem, że robią mi nadzieję, na jakiegoś tam przyszłego dobrego męża. Ale to tak z innej beczki. Bardzo mi się spodobało także to, że ich losy przeplatały się między sobą i jakoś każdy był połączony z kimś innym. Jedyne co mnie irytowało to, że czasami trząsło kamerą i prawię wpadałam w furię - tak, zwracam także na takie szczegóły uwagę :) 

Moja ocena: 9,5/10

A wy co sądzicie o tym filmie?

sobota, 26 kwietnia 2014

1000 lat po Ziemi

Nuuuuuudaaaaaaaa.


Nie wiem czy to słaba jakoś, w której oglądałam ten film, czy po prostu mi się nie podobał. 
Jakoś w 45 minucie zasnęłam. 
Może akurat nie miałam ochoty na film. Nie mam pojęcia. Ale ta cała fabuła nie była taka zła. Gorzej z grą aktorską Jadena Smitha. Chłopak się starał, widać. Jednak nie miał tego błysku w oku. A ja zawsze szukam "tego czegoś". Na Willa nawet nie zwróciłam uwagi. Nic z tego filmu nie zrozumiałam, nie pośmiałam się, nie popłakałam, nie wciągnęłam. Dla mnie totalna klapa. Jednak może dlatego, że go nie obejrzałam całego? Nie wiem. Jednak nie zapowiada się, że go kiedykolwiek dokończę. Kto wie? :)

Czy polecam? Nie bardzo. 
Moja ocena: Nie oceniam, bo nie obejrzałam całego. 

Pytanie dla was:
Ile notek dziennie wstawiać? Wystarczy jedna czy może chcielibyście dwie?

A Ty co sądzisz o tym filmie?