Ja, osoba zakochana w superbohaterach etc. Dopiero obejrzałam supermana. Wstyd mi.
Na wstępie wspominam, że nie nienawidzę Lois za to, że mi zabiera Clarka/Supermana, tylko za to jak fatalną postacią jest dla tej produkcji. Podczas gdy moje komiksy z Supermanem są wysyłane z antykwariatu, a ja nie mam możliwości się z nim jeszcze inaczej poznać, łapię się za serię filmów. A co tam! Zaszaleję. To była jedna z lepszych decyzji w moim życiu. Ten film zmienił całkowicie moje postrzeganie, na bajki animowane ze Spidermanem, Supermanem, Hulkiem etc., które oglądałam w dzieciństwie. Cóż za cudo! Nie potrafię dokładnie powiedzieć co mi się podobało w tym filmie. To po prostu jest niedoopisania. Nie potrafię sobie wyobrazić jak mogłam żyć bez wiedzy, że obejrzałam ten film. Wiem, głupio to brzmi, ale ta produkcja została moją klasyką, którą wielbię.
Gdy czytasz tą recenzję, pewnie myślisz, ale co może być takiego super w facetowi w czerwonych gaciach. Sama myśl, że ktoś jeszcze powrócił do tego śmiesznego filmu, jest wręcz dziwna. Słabe efekty specjalne, które dodają temu dziełu "tego czegoś", kiedyś były niesamowitą pracą. Ja osobiście uważam, że pomimo banalnego scenariusza, to film jest na prawdę warty polecenia. Możnaby pośmiać się z niektórych bardzo sztucznych momentów, czy faktu, że w Metropolis, nikt nie połączył Clarka z Supermanem. Temu w rajtuzach, maski czy jakakolwiek możliwość zakrycia twarzy jest obca. No błagam... Okulary? No tak, zapomniałam, jeszcze ten loczek niemowlęcy haha.
Polemizowałabym bardzo na temat zachowanie bohaLOISterów, bo niektórzy aktorzy odgrywają swoje roLOISle słabo i sztucznie. Ja rozumiem, że to jest film, któremu blisko do czterdziestki, jednak fakt, że Lois (kto by się spodziewał, że ją wezmę jako przykład) jest wpatrzona w Supermana, a nie Clarka, bardzo mnie zaskakuje i w pewnym momencie także wkurza. Halo, stara, dwa ciacha, a ty wybierasz to, które ci ucieka sprzed nosa kiedy tylko może? Nie wiem czy to było tak specjalnie, ale bardzo mnie to drażniło.
Musimy też zwrócić uwagę na muzykę, zrobioną przez pana X, którego imienia teraz wam nie zdradzę, bo piszę to szybciutko na żywca, jednak ta cała piosenka początkowa do dziś mi siedzi w głowie na lekcjach.
ARCYDZIEŁO!
Wiem, że się rozpisałam, ale o tym filmie nie dało się powiedziec mniej słów. I tak kilka linijek ucięłam, bo doszłam do wniosku, że was zamęcze.
Mam dla was recenzję kolejnych filmów z rodu Saga Supermana. Chcecie? :)
A co wy sądzicie o tym filmie?